Czy Dodge Charger Sixpack to rzeczywiście muscle car?
Najnowszy Charger z silnikiem na paliwo nie brzmi tak, jak jego poprzednicy, ale czerpie ze swojego dziedzictwa w innych aspektach.
Na początku lat 2000, kiedy klasyczne muscle cary były jeszcze stosunkowo przystępne cenowo, wyraźnie pamiętam, jak przerwałem poszukiwania późnego Chevrolett’a Chevelle z lat 60., po obejrzeniu pościgu samochodowego w filmie Bullitt. Podczas gdy Ford Mustang fastback w wykonaniu Steve'a McQueena zdefiniował pojęcie beztroskiego cool, to mroczny, czarny Dodge Charger R/T z 1968 roku, prowadzony przez złoczyńcę, przykuł moją uwagę. Plotka głosiła, że kierowca wyścigowy i budowniczy samochodów z Hollywood, Max Balchowsky, musiał zmodyfikować V-8 Mustang’a o pojemności 390 cali sześciennych, aby móc dotrzymać kroku Chargerowi z silnikiem o pojemności 440 cali sześciennych, co dodatkowo zwiększyło jego atrakcyjność. Ostatecznie doprowadziło to do zakupu przeze mnie Charger’a z silnikiem big-block z 1968 roku, samochodu, który prawdopodobnie spędził więcej czasu na podnośniku niż na drodze, zanim go ostatecznie sprzedałem. Wciąż za nim tęsknię.
Po pewnym czasie spędzonym w kilku Mustangach Fox-body oraz w kilku bardziej praktycznych samochodach, które lepiej znosiły codzienną jazdę w ruchu ulicznym Los Angeles, wróciłem do rodziny Mopar, gdy Dodge zaprezentował pełną gamę odrodzonego Challenger’a w 2009 roku. W przeciwieństwie do roku poprzedniego, zarówno model SRT8 2009, jak i wtedy nowy model R/T mogły być opcjonalnie wyposażone w sześciobiegową manualną skrzynię biegów, co było dla mnie warunkiem nie do negocjacji.
Jeździłem tym czarnym R/T przez kilka lat, w końcu dostając pracę jako dziennikarz motoryzacyjny. Mimo iż miałem okazję prowadzić wiele fantastycznych maszyn w tym czasie, sprzedałem R/T tylko po to, aby przejść do Challenger'a SRT Hellcat z manualną skrzynią biegów. Dla mnie Hellcat był fizyczną manifestacją absurdalnych rzeczy, które kiedyś szkicowałem w marginesach zeszytu podczas lekcji matematyki — bezczelny, przesadzony, emanujący młodzieńczą energią. Przemawiało to do mnie na prymarnym poziomie.
Co sprawia, że coś jest muscle carem?
Debata na temat tego, co tak naprawdę definiuje muscle cara trwa od dziesięcioleci, ale dla mnie kryteria są proste: samochód z napędem na tylne koła, z silnikiem z przodu, w klasycznej karoserii, z masywnym silnikiem V-8 pod maską. Idealnie, powinien również być bezkompromisowo ekstrawagancki, nieco szalony w swoim zachowaniu i dostępny z manualną skrzynią biegów. Dodge Charger Sixpack dosłownie nie spełnia żadnego z tych warunków. Jest to jednak samochód, który wydaje się czerpać inspirację z innych aspektów dziedzictwa Charger’a. Wrócimy do tego za chwilę.
Pełnowymiarowe samochody LX od Dodge’a również nie pasowały do klasycznego wzorca muscle cara. Jednak dostali przyzwolenie, ponieważ współczesny rynek motoryzacyjny nie kupuje samochodów osobowych z napędem na tylne koła w wystarczających ilościach, aby większość producentów uzasadniła rozwój kilku modeli konkurowania w różnych segmentach. A poza tym, Dodge po prostu rozumiał swoje zadanie. Rzeczy się jednak zmieniły, a w następstwie niedawnego kryzysu tożsamości marki, czuję, że koncept muscle cara został rozciągnięty poza wszelkie rozsądne granice.
Dodge reklamuje Charger jako najpotężniejszy muscle car dostępny obecnie na rynku. Ale chociaż prawdą jest, że istnieją wersje najnowszego Charger’a, które przewyższają Forda Mustang Dark Horse pod względem mocy, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zastanawia mnie, jakie kryteria producent stosuje, klasyfikując Charger Sixpack jako muscle cara.
Teraz, obok Charger Daytona EV, wszystkie wersje Sixpacka są napędzane 3,0-litrowym silnikiem Hurricane w układzie rzędowym z podwójnym doładowaniem. Wzmocniona jednostka produkuje 420 koni mechanicznych w modelach R/T, podczas gdy Scat Packs mają mocniejszą wersję, która generuje 550 KM. Napęd na wszystkie koła jest standardem we wszystkich obecnych modelach Charger, jak również automatyczna skrzynia biegów (lub w przypadku Charger Daytona, jednostka z bezstopniowym napędem). Biorąc pod uwagę fakt, że Charger Sixpack jest również prawie półtora stopy dłuższy i o 1 000 funtów cięższy niż Mustang, jeszcze trudniej jest postrzegać te dwa samochody jako bezpośrednich konkurentów.
Sześć cylindrów, napęd na wszystkie koła i dodatkowe 1 000 funtów
Nie zrozumcie mnie źle; “Bludicrous” Charger Sixpack Scat Pack, z którym ostatnio spędziłem trochę czasu, ma mnóstwo charyzmy, a jego styl zewnętrzny oddaje hołd drugiej generacji Charger na wiele godnych uwagi sposobów. Projekt wnętrza stanowi ogromny krok naprzód w porównaniu do modeli LX, dzięki nie tylko nowoczesnej technologii, ale także poprawionej ergonomii. Jednak coś, co mnie uderzyło, to fakt, że ten dobrze wyposażony, rzekomo skupiony na wydajności model był dostarczony do mnie tutaj w L.A. na oponach całorocznych i z zawieszeniem wyposażonym w konwencjonalne, nieadaptywne amortyzatory.
Po kilku minutach eksploracji w internetowym konfiguratorze odkryłem, że obecnie nie ma możliwości zamówienia adaptacyjnych amortyzatorów, opon letnich i bardziej sportowego, odpowiednio dostrojonego zawieszenia Competition w Charger Sixpackie — wszystko to jest jednak dostępne dla Charger Daytona EV. W rezultacie, Sixpack był po prostu gorszy na niemal każdym froncie, kiedy ostatnio porównywaliśmy jego wyniki testów do podobnie wycenionego Mustanga Dark Horse.
Komfort przede wszystkim, chaos na drugim miejscu
Na swoją korzyść, Charger Sixpack jest znacznie łatwiejszym samochodem do codziennego użytkowania. Duże wymiary przekładają się na przestronną kabinę i mnóstwo miejsca na bagaż, a wciąż jest wystarczająco dużo fizycznych przycisków w mieszance, aby podstawowe funkcje były łatwo dostępne, nie odrywając uwagi od drogi. Strojenie zawieszenia jest podobnie rozsądne, zapewniając solidny balans między jakością jazdy a kontrolą nad nadwoziem w codziennych sytuacjach. I chociaż jego nosowy pomruk brzmi, jakby wychodził z końcówek wydechowych BMW, a nie Dodge'a, to wysokowydajny silnik Hurricane również dostarcza zdrową ilość popychu z minimalnym opóźnieniem turbosprężarki.
Jednak historia zmienia się, gdy zaczynasz przyspieszać. Bez korzyści z regulowanych amortyzatorów, to rozsądne strojenie zawieszenia skutkuje poważnymi skokami, pochylaniami i przechyłami. Połącz to z miękkim pedałem hamulca i oponami, które piszczą w agonii za każdym razem, gdy atakujesz zakręt z zamiarem, a otrzymujesz samochód, który wydaje się po prostu niezbyt zainteresowany byciem popychanym.
Te niedostępne ulepszenia, o których wspomniałem wcześniej, prawdopodobnie wniosłyby istotną różnicę, ale prawda jest taka, że ogromny rozmiar i waga tego samochodu zawsze będą dla niego utrapieniem, porównując go do większości innych podobnie wycenionych coupe sportowych. Dlatego uważam, że Dodge krzywdzi Charger Sixpack, charakteryzując go jako muscle cara, zamiast po prostu zaakceptować to, czym jest: pojazdem osobistym klasy luksusowej.
Może nigdy nie miał być muscle carem
Choć koncepcja sięga lat 20. XX wieku, osobiste pojazdy luksusowe zyskały na popularności w latach 70. dzięki samochodom takim jak Buick Riviera, Ford Thunderbird i Chrysler Cordoba. Oprócz obowiązkowych żartów o skórze kordoba, te ogromne coupe oferowały nabywcom dużo stylu i sugestie dotyczące wydajności, ale ostatecznie kładły nacisk na komfort i luksusowe udogodnienia ponad bezpośrednie osiągi.
To bezpośrednio odnosi się do wrodzonych mocnych stron dwudrzwiowego Chargera Sixpack: przyciągającego wzrok stylu; przestronnego, dobrze wyposażonego wnętrza; cywilnej jakości jazdy; oraz płynnego, niezawodnego napędu, który końcowo jest bardziej zadowolony z pracy w tle, niż z bycia gwiazdą show. Nie byłby to również bezprecedensowy zwrot dla tej nazwy; czwórka Chargera SE, która dzieliła swoją architekturę platformy z Cordobą, przyjęła podobnie luksusową osobowość w połowie lat 70-tych. Dodge mógłby również jeszcze bardziej uwypuklić nowe pozycjonowanie Chargera Sixpacka, sięgając do zapasów części Ram i Jeepa po luksusowe elementy takie jak fotele masujące, komponenty systemu audio McIntosh oraz materiały wysokiej jakości do tapicerki.
Charger Sixpack może nie mieć tej samej klarowności celu, co czarny R/T, gdy ryczał przez ulice San Francisco ponad pół wieku temu. Ale z kilkoma drobnymi zmianami w dokumentach opcji oraz przemyślaną strategią marketingową, mógłby stać się samochodem, który zapoczątkowuje nowoczesny renesans innego rodzaju.