Yellowstone w Zimie: Zasmakuj w Amerykańskim Wydaniu na Fantastycznych Skuterach Śnieżnych Ski-Doo
Nowicjusz w świecie maszyn śnieżnych próbuje przetrzeć zamarznięte szlaki w kraju Roosevelta – a Ty także możesz to zrobić.
PROLOG: Wyruszam do Yellowstone, a moja żona jest zirytowana. Nie mam jej tego za złe – żadne z nas tam nigdy nie było, ale teraz ja jadę, a ona nie, i nawet na około 9 000 metrów wysokości nad Górami Skalistymi czuję to wyraźnie.
Żartuję, oczywiście. Przede wszystkim. Jest ona, między innymi, miłośniczką historii Ameryki i zbiegiem okoliczności (przeznaczeniem?), największą (jedyną?) entuzjastką Teddy’ego Roosevelta, jaką możesz spotkać – członkinią towarzystwa (tak, istnieje takie towarzystwo), oraz surową sędziną w kwestii wąsów, jak mężczyźni, którzy je noszą (zwykle staram się golić na gładko). W swój cichy sposób dała do zrozumienia, że jej dusza jest lekko zaniepokojona myślą, że ja, względny prostak, będę podziwiać widoki, które sam TR mógłby zobaczyć.
Jestem ofiarą okoliczności, wyjaśniam, tylko piórkiem na oddechu Boga. Kiedy Ski-Doo, producent jedynych skuterów śnieżnych zatwierdzonych do użytku w Parku Narodowym Yellowstone, dzwoni, żeby zapytać, czy chciałbym jeździć tymi skuterami w tym parku, po prostu nie masz wyboru. Pytasz swojego szefa o zwrot kosztów na bieliznę termiczną, zbierasz odwagę i wsiadasz do samolotu do Montany.
Roosevelt, nasz 26. prezydent, nie był pierwszym, który dostrzegł wspaniałość Yellowstone – był nim, według mojej żony, nasz 18. prezydent, Ulysses S. Grant, który podpisał oryginalną ustawę o dedykacji w 1872 roku. Jednak Roosevelt z pewnością jest najbardziej kojarzony z tym miejscem w wyobraźni publicznej, głównie dzięki swojej historycznej wizycie w 1903 roku. Podczas tej wizyty spędził ponad dwa tygodnie, eksplorując okolicę na koniu, zapisując swoje obserwacje i ostatecznie dedykując basaltowy łuk bramy, który nadal służy jako północne wejście do parku, zanim odjechał (prawdopodobnie) na Elysian, jego niestandardowym wagonie kolejowym o długości 21 metrów i przenośnej mównicy politycznej.
Podczas gdy Teddy był doświadczonym jeźdźcem – dosłownie Rough Riderem – ja nie mam żadnego doświadczenia z maszynami, którym będę musiał zaufać, powierzając im moje życie i dobre samopoczucie przez następne dwa dni. Jestem chłopakiem z Los Angeles, urodzonym i wychowanym w Kalifornii; widziałem sporo fal, piasku i asfaltu, ale niezbyt dużo tego śliskiego, zamarzniętego białego materiału, który nazywają śniegiem – a w terminologii motocykli śnieżnych nie odróżniłbym Talbota-Lago od maszyny kopiącej.
Cóż, to nie do końca prawda. Nawet ten słabo znoszący chłód Kalifornijczyk zna Ski-Doo z reputacji. Na przestrzeni niemal 70 lat istnienia, marka – której nazwa najwyraźniej pochodzi z błędu drukarskiego, który założyciel firmy na tyle sprytnie, że od razu zastrzegł – stała się niemal synonimem pojazdów śnieżnych z gąsienicami, nartami i kierownicami, podobnie jak pewna chusteczka do twarzy, plaster lub wyszukiwarka (ta, której używam, aby znaleźć wszystkie te ciekawe fakty!). Myśląc o skuterze śnieżnym, na pewno masz na myśli Ski-Doo.
To są okoliczności mojego przybycia do kraju Roosevelta, krainy gejzerów, złota, bisonów, a jak przeczytałem (dzięki, Google!), bakterię bydła zwaną brucelozą, która jest starsza niż Hipokrates. Ale, do diabła, mówię sobie, to lepsze niż siedzenie w korku na autostradzie 105.
Dzień Pierwszy: Ty Także Możesz Jeździć na Ski-Doo
Następnego poranka, stojąc przed budynkiem wynajmu (to prawda, możesz również wynająć Ski-Doo i naśladować moją historyczną ekspedycję!), ubrany w może więcej odzieży niż kiedykolwiek nosiłem jednocześnie, podpisując zrzeczenia, po czterech godzinach snu i dziwnym śniadaniu kontynentalnym, jestem tak gotowy, jak tylko mogę być.
Zostaliśmy wprowadzeni w podstawy jazdy na skuterze śnieżnym, a następnie zakładam mój imponująco wyglądający kask Ski-Doo Oxygen, podłączam kabel grzewczy i smycz od wyłącznika i wyruszamy. Szybko staje się jasne (bez podtekstów), że funkcje odparowywania kasku będą kluczowe dla mojego przetrwania, podobnie jak ogrzewany manetka gazu w Ski-Doo.
„Rób to, co możesz, tym, co masz, tam, gdzie jesteś.” – The Trust Buster
Manetka gazu w Ski-Doo jest aktywowana kciukiem prawej ręki. Problem polega na tym, że w ciągu ostatnich kilku lat spędzałem więcej czasu za komputerem lub za kierownicą niż z młotkiem budowlanym, narzędziem, którym fatalnie naciągnąłem więzadło poboczne w prawej stawie metakarpofalangealnym na tydzień przed tym wyjazdem – czyli w stawie mojego kciuka. To boli. Tylko trochę, ale boli.
Ale, cholera, myślę sobie, to lepsze niż siedzenie w korku na 105. Nie zważając na ból w kciuku, to jest zabawa. Przemierzamy park w powolnej karawanie, zatrzymując się na sesję zdjęciową z bizonami, które robią bisonowe rzeczy nad rzeką Yellowstone. Nawet bez porównania mogę już stwierdzić, że to doskonały sposób na zobaczenie parku – zimą, bez tłumów i ruchu drogowego, na otwartej przestrzeni, na wysoko wydajnym sprzęcie, w tym przypadku czterosuwowym Ski-Doo 900 Ace.
Zostawiamy bizony z tyłu i przyspieszamy nieco. Pomimo nieco rozmokłych i nierównych warunków tras (było wystarczająco zimno, by śnieg się utrzymał, ale nie spadł nowy śnieg), Ace pewnie toruje drogę wzdłuż rzeki i na basen gejzerów, gdzie czekają parujące wulkaniczne źródła oraz więcej bizonów, a w oddali Stary Wierny.
Ostrzegają nas, że ów gejzer (nazwany w 1870 roku przez ekspedycję prowadzoną przez odkrywcę Nathaniela Langforda i naczelnika geodezji Montany Henry'ego Washburna, na wypadek, gdybyś się zastanawiał) jest bardziej parujący i mniej fotogeniczny w zimowym powietrzu, ale to nie powstrzymuje naszej grupy od podziwiania go. Krążą plotki, że kiedyś ludzie używali gejzera jako rodzaju pralki, pakując brudne ubrania i czekając na erupcję, z której, jak sądzę, wychodzili czyści. Tak, mogłem to sobie wyobrazić.
Jestem zmęczony, kiedy wracamy do biura wynajmu, ale jestem pod ogromnym wrażeniem Ace’a, który był prawdziwą radością – mocny, gładki, wygodny do jazdy przez cały dzień. Jest mi trochę smutno, że go opuściłem. Chciałem więcej czasu nawiązania relacji.
Choć jeśli mam być szczery, wygodne jak było, cały ten relaks wpłynął na mój kciuk. „Jutro może być ciężko” – mówię żonie przez telefon tej nocy, zanurzając wspomniany palec w wiaderku z lodem w hotelu. „Miały być wielkie plany”. „Ach, przetrwasz” – mówi. Wyraźnie nie spełniam rooseveltowskiego standardu twardości. Wysyłam zdjęcia bizonów, które zapomniałem wysłać wcześniej, i idę spać.
Dzień drugi: Naucz się używać nóg
Wstaję późno, jem moje dziwne kontynentalne śniadanie lewą ręką (dzięki za nic, hotelowe wiaderko z lodem) i śpieszę na punkt zbiórki. Dziś, powiedziano nam, czeka nas zupełnie inne doświadczenie. Pierwsza rzecz: przetestowanie nowych modeli.
Zaczynam od Backcountry 600RR, najsłabszego, ale najlżejszego i, jak sądzę, najbardziej żywotnego z grupy. Napędza go imponujący silnik 600cc Rotax E-Tec firmy Ski-Doo, nowy silnik dwusuwowy z wtryskiem paliwa, który doskonale sprawdza się w przyspieszaniu lekkiego crossovera do prędkości pobudzających zmysły na prostych odcinkach – chociaż jeśli czujesz potrzebę większego przyspieszenia, mogę zaświadczyć, że MXZ z silnikiem 850cc Rotax, to maszyna stworzona do wydajności, zdolna do brutalnego przyspieszenia.
Cokolwiek wybierzesz, silniki Rotax są tak nowoczesne, jak to tylko możliwe, z precyzyjnym sterowaniem paliwem, znacznie zmniejszonym zużyciem oleju oraz, oczywiście, emisjami na poziomie godnym parków narodowych – zarówno hałasu, jak i produktów ubocznych spalania.
I potem jest Renegade X-RS, większa, cięższa, nieco mniej zwrotna, ale znacznie gładsza i szybsza maszyna napędzana silnikiem o mocy 180 KM i pojemności 900 cm³ z doładowaniem. Jeśli to nie brzmi jak zbyt wiele mocy, pozwól, że to postawię w odpowiedniej perspektywie: przy wadze 245 kg (na sucho) stosunek mocy do wagi Renegade'a jest w przybliżeniu na poziomie, powiedzmy, Bugatti Veyron lub McLaren P1. Dzięki szerszemu bieżnikowi, wyższej "masie własnej" oraz aktywnemu systemowi amortyzacji Smart Shox od Ski-Doo, jest to wielki turystyk tej grupy, który możesz wybrać na ekscytującą, ale wolną od dramatów jazdę na długich dystansach.
To druga maszyna, którą testuję i do której wracam, gdy opuszczamy nasz prowizoryczny tor wyścigowy i udajemy się na szlak. Stabilność Renegade'a i zdawałoby się nieskończone pokłady mocy inspirują pewność siebie — a może nawet pychę. Cholera, to jest zabawa, myślę, tuż przed tym, jak wjeżdżam w zakręt z prędkością, odbijam się od humpa, skręcam bolący kciuk, tracę gaz, wpadasz w śnieg i przewracam dużego 900 na łaskawie miękką zaspa śnieżną.
System bezpieczeństwa Ski-Doo działa perfekcyjnie, kabel do wyłączenia przyczepiony do mojej kombinezonu śnieżnego odczepia się w momencie, gdy trafiam na ziemię, więc moja duma i tyłek są tylko lekko poobijane. To nie było nic w porównaniu do nie słynnego incydentu w Pittsfield w 1902 roku, gdy prezydent Roosevelt został rzucony na chodnik, kiedy jego barouche został uderzony przez szalejący tramwaj.
Kilku z nas podnosi Renegade'a z powrotem na jego narty, a ja ponownie wsiadam na niego z nowym poczuciem celu i odnowioną bolesnością w kciuku. Nadal o wiele lepiej niż siedzenie w korku na 105, mówię sobie, otwierając wizjer, aby poczuć lodowaty wiatr Montany, i jedziemy dalej.
„Im dalej w dziką przyrodę, tym większa jest atrakcja jej samotnej wolności.” – Bohater San Juan Hill
Po obiedzie wracamy do punktu zbornego, gdzie spotykamy ostatecznych bossów naszej przygody z motocrossami: górskie skuterki. Od razu widać, że te maszyny są znacznie bardziej hardcore’owe niż stosunkowo stabilne i wybaczające sprzęty, na których jeździliśmy do tej pory. Moim rumakiem na popołudnie jest Ski-Doo Summit 600 RR Adrenaline.
Jest to, jak mnie informują, przeznaczone do jazdy poza szlakami, w głębokim śniegu. Przejdź swój pierwszy zakręt na szlaku, a natychmiast pojęsz, jak wąskie, luźne, zwrotne, agresywne, surowe i wyspecjalizowane są te maszyny. Musisz zaangażować swoje ciało w akcję, aby utrzymać maszynę w linii i w pełni doświadczyć wrażeń, co jest daleką jazdą od bardziej stabilnych modeli przeznaczonych na szlaki, które jeździliśmy do tej pory. Czy można driftować skuterem? Niekoniecznie, ale też jakoś tak, a jeśli jakieś skuterki mogą się do tego zbliżyć, to te zwinne, sprytne bestie.
Sprawa w tym, że czeka na nas długa jazda, aby dotrzeć do głębokiego śniegu, w którym te górskie skuterki wykonują swoją najwspanialszą pracę, a wydarzenie skuterowe tydzień wcześniej zamieniło zamarznięte szlaki w miasto humpów. To jest po prostu karzące — aż zrobiłem jak bardziej doświadczeni członkowie naszej grupy i wstałem. Ach, to jest to. Teraz mogę odpuścić dzień nóg.
Spędzamy około godziny, przemycając górskie skuterki po bezdrożach, rzeźbiąc w proszku, próbując zaawansowanych manewrów, nie zderzając się (!), i ogólnie mając świetny czas. Zajmuje nam kolejną godzinę powrót do bazy, a potem, tak po prostu, nasza wycieczka się kończy. Może nie jestem dokładnie Rough Riderem, ale czuję się trochę, jakbym właśnie zdobył wzgórze San Juan. Moje nogi i korpus są w rozsypce, a moje ubrania służbowe są przesiąknięte potem, ale o mój Boże, czuję się żywy. Czas na steka i jakiś koktajl o smaku jagód huckleberry.
KODA: Zanim się zorientuję, jestem w domu, zraniony, ale także, w jakiś sposób, odświeżony. Dowiedziałem się, dlaczego Ski-Doo rządzi. Oczywiście nie mam podstaw do porównań, ale to nie powstrzyma mnie przed powiedzeniem mojej żonie (i każdemu innemu, kto będzie słuchał), że te maszyny to prawdziwe skarby, które z pewnością zachwycą, najlepsze na nartach.
Mówię jej to, gdy je trochę czekolady huckleberry, którą kupiłem jej na lotnisku w Bozeman (sprytne obliczenie z mojej strony, jeśli mogę to powiedzieć), leżąc na plecach, reszta mojego ciała jest teraz tak samo obolała jak mój biedny kciuk, a także chora jak pies z powodu czegoś, co złapałem (nie bruceloza, jestem tego dość pewny). “Pójdziemy,” mówię jej, “jeśli przeżyję.” “Ach, przeżyjesz,” mówi. “Pójdziemy.”
“Życie to wielka przygoda … zaakceptuj to w takim duchu.” –TR
I to moja rada dla ciebie: Idź. Yellowstone jest tak dobry, jak mówią, więc rób tak jak ja i Teddy. Wyskocz na zewnątrz i ciesz się dziedzictwem naszego narodu, najlepiej zimą, a najlepiej na Ski-Doo, abyś też mógł wyglądać tak: